Początek  •  Forum

Legendy

Każdy świat pełen jest legend i mitów o początku świata, historii ukazujących, jak to się właściwie wszystko zaczęło. Opowieści tych jest tak wiele, jak kultur i ras żyjących w jego granicach. Są niezwykłe i nieprawdopodobne, żeby nie powiedzieć fantastyczne. Ale dla owych ludów jedynie prawdziwe. Oto kilka z nich.

Mit o powstaniu świata i historii Gadrikana Mądrego spisana ku chwale Cesarza i wszech ludzi.

Na początku w Przestrzeni pojawiła się Materia. Mały okruch Czegoś powoli rósł, kurczył się, pęczniał i malał. Pokrywał się rysami, bąblami, grudami, pękał i łączył się na nowo. I zaczęło się Życie.

W jednej chwili rodziły się i umierały niezliczone istoty. Pojawili się pierwsi, przerażeni istnieniem bogowie. Większość z nich była tak słaba i mała, że po ułamku chwili swej egzystencji umierali i znikali, zabici własnym lękiem i rosnącym okruchem Materii. I to był Chaos.

Nagle, bez jakiejkolwiek przyczyny, okruch przestał zmieniać się tak gwałtownie. I wtedy zaistniało Pięcioro: Katog – Kształt, Vee – Pani Barw, Morenal – Duch Czasu, Astreig – Ruch i Tade – Rodzący Stworzenia. Pięcioro zaczęło wpływać na Materię i zapoczątkowali Świat.

A gdy skończyli, Morenal, który był najsłabszy, umarł. Czas, zerwany spod władzy Morenala począł biec swobodnie, niezatrzymywany przez nikogo. A Tade, zmęczony tworzeniem zamilkł i już nigdy się nie odzywał. Do dziś, myśląc, że jeszcze nie skończył, ciągle rodzi. Nie interesuje się tym, co stworzy, a inni bogowie często okradają go z mocy płodzenia.

W końcu narodził się Cesarz. I ludzie, którzy wtedy już istnieli, ale byli tępi i dzicy, poznali Cesarza. A on powiedział im, co to Władza, Porządek i Prawo, które narodziły się wraz z nim. I zaczęła się Historia.

Elfia legenda o historii świata.

Nastał poranek. W ziemi, w wodzie i w powietrzu poruszyło się życie. Wyrosła pierwsza góra i pierwsze drzewo. W powietrzu pierwszy ptak prostował skrzydła. Wszędzie było spokojnie i cicho, dlatego Idenil, Ojciec Elfów, Duch Świata, spłodził swoje dzieci.

Zerwał się wiatr i nastało południe. Z wiatrem przyszły karły i demony i wojna. Jeden oddech i ginęły elfy. Jedno mrugnięcie i umierały elfy. Idenil bronił swoich dzieci, ale Cesarz, Władca Demonów, zabił pięknego Idenila, Ojca Elfów, Ducha Świata.

Nastał wieczór. Życie nadal trwa w lasach, w górach i w powietrzu. Trwa, a nikt nie pamięta o śmierci Ducha Świata.

Uwaga: Legenda ta znana jest części uczonych ludzi, jako że stanowi jeden z rozdziałów historii Procesu Piętnastu Kłamców. Procesu zakończonego oczywiście sprawiedliwą śmiercią oskarżonych.

Stworzenie świata według Krasnoludów.

Na początku była skała.

W skale zrodził się pierwszy zagęstek myśli i był to Gryzzg.

Gryzzg nie czuł się dobrze ściśnięty przez skały, chwycił zatem swój młot i rozkruszyŁ otaczające go tworzywo świata. W rozbitej skale pojawiły się też inne byty – Gondrun pan materii i Drazgor władca ducha. Pierwszy stworzyciel chciał być jedynym twórcą, ale nie miał dość siły, aby pokonać Gondruna i Drazgora zjednoczonych przeciw niemu w walce. W tym potwornym starciu poległ Gryzzg, a z okruchów jego rozpadającego się ciała powstały mniejsze istoty, z których najważniejsza była Moridna – Pani Śmierci. Z kropel krwi spadających z ran pozostałych przy życiu bogów powstały Krasnoludy. Gondrun nauczył swe dzieci kopać w skale tunele, a Drazgor dał im umiejętność wymyślania użytecznych przedmiotów i maszyn.

Słowna historia o początku według Kudlehów.

Wielkie plemię Kudlehów narodziło się razem z początkiem świata. Zaraz po nich powstał Pełzacz, który dał Kudlehom mądrość. Pełzacz jednak knuł przeciw wielkim wodzom, dlatego najlepsi z Kudlehów złapali go i zjedli. I odtąd Kudlehowie są najpotężniejsi, a wrogów swych pożerają.

Historia ta została spisana przez ludzkich uczonych na podstawie kilku uwag i obserwacji kupców handlujących z Kudlehami.

Krasnoludzka opowieść o tym jak Tarin złym duchem został.

Dawnymi to laty było gdy Tarin syn Khana syna Urga syna Rana syna Urwiego syna Barna z rodu Złotobrodych był górmistrzem kopalni "Trefny oskard". Nie długo piastował owo stanowisko gdy doszło do tragedii. Dopiero cóż mu je starosta górniczy nadał i przykazał by dbał on o kopalnię, pracowników i wydobycie. Jednakże Tarin źle pojął słowa starosty i na pierwszym miejscu wydobycie postawił. Kopalnia zaczęła od razu coraz większe dochody przynosić. Coraz to więcej złota dobywano. Jednako pracowników on nie oszczędzał. Kazał palić pod skałą ognie i wodą zimną ją polewać by łatwiej pękała. Praca szła szybciej od tego, ale i ludzie szybciej ginęli. Nikt nie wiedział dlaczego. Kopacze mówili że to złe kamienie, że złe gazy wydają. Jednak Tarin ogłosił, że to złodzieje, że ci którzy kradli złoto giną. Prace trwały dalej. Tarin pochwały zbierał, okolica bogaciła się, jednak ludzie go nie lubili. Uważano, że dużo daje ale więcej jeszcze bierze. Aż pewnego dnia stała się tragedia. Zawalił się szyb, a pod ziemią została prawie setka kopaczy. Jednakże Tarin nie pozwolił ich szukać. Uznał że znaleźć ich nie podobna. Wielu uważało, że miał rację i tylko więcej ludzi by naraził, jednak inni mówili że z pod ziemi słychać jęki i krzyki. Tarin zakazał i nikt nie ważył się mu przeciwstawić. Jednak gdy następnego razu gdy zszedł do kopalni na inspekcję od stropu wielki głaz się odspoił i runął na niego. Gdy próbowano głaz rozbić by wydostać z podeń Tarina okazał się on wielką bryłą złota. Powiadano potem, że On, wielki duch kopalń tak pokarał jego skąpstwo, że samo złoto go zabiło i że kara to za złe prowadzenie kopalni. Kopalnia dostała nowego górmistrza, ten już robił jak należało. Najpierw dbał o pracowników, o zarobek martwiąc się potem. Jednak od śmierci Tarina po tej i sąsiednich kopalniach, ponoć, chadza jego duch. Pojawia się w paradnym mundurze górmistrza, z płonącym wzrokiem, złotą bartą. Chadza po chodnikach, zawala je, kusi złotem górników by potem im na głowy skały zrzucać. Uznano że pohańbił swój ród, że na służbę złym za możliwość zemsty się sprzedał. Jego rodzina od tego momentu wyrzekła się go i tylko Tarinem go zowią.

Legenda o Orianie Czystej.

Oriana była dzieckiem niezwykłym. Nie tylko jak na kobietę, człowieka czy na mieszkankę tych ziem. Była niezwykła na skale świata. Stała się zagadką, ciekawostką, zabawką dla bogów, ale i straszliwą bronią dla jednego z nich. No wiec Oriana była czysta. W jej krwi nie znajdowała się ani kropla krwi bogów. Po raz pierwszy objawiło się to w momencie kiedy razem z innymi dziećmi poszła do pobliskiego sadu i chciał je odstraszyć duch jabłoni żeby nie zrywały jabłek. Inne dzieci zaczęły uciekać, a ona nic nie widziała. Żadnego boga. Zastanawiała się o co innym chodziło kiedy np. kłaniali się na drodze pustemu powietrzu. Mówili coś o bogach, ale ona żadnych nie widziała. Poszła do najstarszego starca w swojej wiosce. Jednak on nie potrafił zrozumieć jak to możliwe i pomyślał że dziewczyna udaje. Odpędził ją. Rodzice Oriany byli dość bogaci i postanowili wysłać ją na nauki do miasta. Przy okazji pozbyli się dziecka wzbudzającego niezdrową ciekawość i plotki. Mówiono o niej że jest niespełna rozumu...

Oriana trafiła do stolicy. I tam tak naprawdę zaczęła się jej legenda. W szkole radziła sobie całkiem nieźle. Nauczona doświadczeniem nie wspominała nikomu o tym czego nie widzi. Kłopot zaczął się na drugim roku nauki. Okazało się że zajęcia mają z bogiem Cesarskiej Biblioteki. Ciężko się uczyć kiedy się nie widzi nauczyciela. Uwagi boga do niej nie docierały, inni uczniowie się dziwnie patrzyli, potem jeden został wysłany po dyrektora szkoły. Wtedy, za jego pośrednictwem, mogła porozmawiać z nauczycielem. Wyszli z klasy i długo dyskutowali. Naukę kontynuowała ale zainteresowali się nią magowie i uczeni. Długie wieczory spędzała na dyskusjach, dziwnych badaniach i zajęciach wśród nich. Oprócz ustalenia czystości jej krwi niczego nie ustalono. Pewnego razu jednak wydarzył się wypadek. Demon jakiego używał jeden z magów jako swoistej baterii energii i pomocnika, potknął się o coś i dotknął Oriany. W tym momencie zachichotał wściekle i zniknął, a Oriana urosła, pokryła się czarną łuską, wyrósł jej ogon. Zaczęła skakać po całej sali. Po krótkiej chwili magowie i mędrcy otrząsnęli się z szoku i jakimś cudem wypędzili z niej demona. Znane były przypadki wstąpienia boga czy demona w człowieka, ale nigdy w takim stopniu.

Nic dziwnego, że wieści o tym wydarzeniu dotarły do Cesarza. Zaprosił on Oriane do pałacu. Postanowił ją wytrenować na jednego ze swych przybocznych. Została pasowana za pośrednictwem naczelnego dowódcy sił. Trenowała zarówno walkę jak i studiowała historię, strategię, taktykę, ale także politykę. Cesarz miał jakiś plan. Niedługo się okazało jaki. Kiedy Oriana miała 32 lata wybuchła wojna między Cesarstwem a Elfami. Oriana w wojnie brała aktywny udział. Właśnie wtedy zauważono kolejną dziwną rzecz. Elfy nigdy jej nie atakowały. Mędrcy wysnuli teorię iż uznały ją za zwierzę, za kogoś kto nie stanowi niebezpieczeństwa i w szale bitwy nie zwracali na nią uwagi. Możliwe że mieli rację. Ważne było to że ten błąd wielu elfów kosztował życie. Walki trwały bardzo długo. Jednak w końcu nadszedł czas wielkiej bitwy. Obie armie stanęły na przeciwko siebie. Hordy elfów ze swoim bogiem na czele, przeciwko oddziałom Cesarza, którym przewodził. Oriana dostała specjalne polecenie. Nie atakować nikogo, przedrzeć się jak najbliżej Iliena. Tak więc ruszając flanką, szła przed siebie.

Starała się nie patrzeć na to co działo się na polu bitwy, na przyjaciół którzy ginęli, na elfów którzy byli rozrąbywani. Szła uważając by na nikogo nie wpaść. Aż w końcu dotarła do pozycji dowództwa elfów. Ukryta w krzakach przedzierała się krok za krokiem. Coś jednak było nie tak. Elfy ją wyczuły. W pierwszym odruchu obejrzała się czy ktoś za nią nie stoi i zobaczyła go. Cesarz, stał tuż za nią, uśmiechnął się i dotknął jej. światło rozbłysło. Wiatr rozrzucił krzaki i powyrywał drzewa. Stała sama na polu, na przeciwko niej stał Ilien i cały sztab elfów. Patrzyli na nią dziwnie, przerażeni, zdumieni, nie umiała określić. Sama poczuła nagle że coś w niej rośnie, rozrasta się, pęcznieje. Poczuła jak jej skóra się napina. Usłyszała cichy szept słodkiego głosu "Wybacz" i jej ciało rozerwało się na strzępy. Przed Ilienem, z ciała Oriany wyrastał Cesarz. Uśmiechnął się triumfalnie i natarł na boga elfów. Tu się kończy historia o Orianie Czystej. Po bitwie Cesarz umieścił jej zwłoki w złotej trumnie i pochował w swoim pałacu. Uznawana jest ona za przykład poświęcenia się dla imperium. Przyboczna gwardia Cesarza od tamtej chwili składa przysięgę na jej imię. A sama Oriana stała się bogiem w pamięci ludzkiej. Czyż nie tak rodzą się bogowie historii?

 

Nasi partnerzy:

Tawerna RPGArena Albionu

Patronat medialny:

Wrota Wyobraźni

Patronat:

Q-Workshop.com